środa, 26 marca 2008

Ludzkie Dzieci

filmy o przyszłości sązwykle przerażające. Przeraża nas nie tyle reżyserska wizja, ile czające się gdzieś pod skórką świadomości poczucie, że to się może spełnić. Że to w tym okropnym kierunku zmierza ludzkość, nie tylko w kierunku zagłady, ale także w kierunku cierpienia. Film Alonso Cuarona nie straszy nas efektem cieplarnianym (jak, co by nie mówić Pojutrze), ani wielką epidemią (Jestem Legendą, wszystkie Resident Evil), która wszystkich zabje.

Jego bohaterowie to my. Tyle, że żyjący w straszliwej pustce i cierpieniu, bo oto nie rodzą się dzieci. Nie wiadomo dlaczego. I my, zwykli ludzie, którzy nie jesteśmy naukowcami, nic nie możemy zrobić. Robimy więc coś w czym jesteśmy świetni - podsycamy spory i konflikty, karmimy sięniemnawiścią do wszystkich, którzy są jakoś inni. Na przykład do imigrantów, odmiennych rasowo i kulturowo.


Ten mroczny film, niby daje nadzieję, niby kończy siętak jak powinien, niby istnieje ta tajemnicza organizacja, a dziecko zostaje ocalone. Ale czy to jest szczęśliwe zakończenie? Jeśli tak, to czemu po końcowych napisach nie opuszcza nas ten dreszcz niepokoju? Przerażenie pozostaje. Dziecko rozświetliło mrok na kilka krótkich chwil. Jak wtedy, gdy matka wychodzi z budynku z maleństwem na ręku - strzały cichną, twarze żołnierzy rozświetla uśmiech nadziei, a po kilku sekundach wraca rzreczywistość. A u Cuarona ta rzeczywistość, to najczarniejsze zakątki duszy, pełna jest strachu, uprzedzeń, nienawiści i jedno dziecko nie może jej zmienić. Odchodzi więc tam, gdzie można jeszcze normalnie żyć, pozostawiając nas w krainie mroku.

Mesjańskie skojarzenia, jakie się przy tym filmie nasuwają są chyba nieuniknione. A wnioski smutne ale prawdziwe - oto dziecko przynosi nam radość, oto dostajemy nasz cud, nasz skarb. Ale czy to nas zmienia? Na jak długo? Jaki los gotujemy sobie nawzajem, naszym braciom? Jaki los czeka nas wszystkich?

1 komentarz:

Urszula Dobrzańska pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.