niedziela, 29 kwietnia 2007

Spider-Man

Ze względu na fakt, iż wielkimi krokami nadchodzi Spider-Man 3 - zapowiadany jako najciekawsza częśc serii, zdecydowałam się na słów kilka o dwóch poprzednich częściach.

Po pierwsze - zawsze miałam słabość, do bohaterów broniących sprawiedliwości, ukrytych pod tajemniczą maską, i do historii o ich ukochanych kobietach. Dlaczego nie dziwi nas, że dziewczyna która kocha Petera Parkera, zakochuje się też w Spidermanie, by ostatecznie przekonać się, że to jedna i ta sama osoba? Bo tak być musi! Weźmy Supermana, Zorro, czy innych zamaskowanych obrońców ludzkości - od razu przekonamy się, że tak po prostu musi być.

Jednakże jest w historii Spidermana coś innego - nie tylko jest bohaterem, jest też człowiekiem z krwii i kości. Ma wątpliwości, nie wie co robić, popełnia błędy, wreszcie chciałby móc żyć jak każdy zwykły człowiek. Maska jest jego przekleństwem. Zaś do służby w obronie ludzkości pcha go nic innego jak poczucie winy - przez jego ignorancję zginęła najbliższa mu osoba. Wszystko to sprawia, że jest nam bliższy niż inni superbohaterowie. Ludzkie jest zarówno pragnienie porzucenia maski, jak i świadomość, że będzie ona wyznaczała cały jego los.

Ten film ma po prostu same zalety - jest superbohater ratujący świat, jest wielka miłość pokonująca przeszkody, są moralne dylematy, które wcale nie wypadają sztucznie. Są wreszci dobrzy aktorzy, świetne zdjęcia i efekty specjalne. Są zabawne sytuacje i dramatyczne pościgi. Ale najważniejszy jet główny bohater o dwóch twarzach. W części trzeciej mamy zobaczyć jak zmaga się z samym sobą, ze swoimi demonami. Nie mogę się doczekać !

sobota, 28 kwietnia 2007

Miss Potter

Jak już wiele razy o nim napisano - film na długie zimowe wieczory. Ja oczywiście musiałam go zobaczyć ze względu na Evana McGregora, który gra tutaj ukochanego tytułowej Beatrix Potter. Swoją drogą można go nie poznać z tymi angielskimi wąsikami ;)

Generalnie jeśli chodzi o samą historię, to nie jest to nic nowego, a i nadchodzące zwroty akcji da się łatwo przewidzieć, wręcz czuć jak się zbliżają. Nie ma też rzucających na kolana kreacji aktorskich - ich bohaterowie wpisują się idealnie w powolną narrację filmu, pozbawioną wielkich emocjii i wielkich niespodzianek.

Co więc ma ten film? Mnie bardzo się podobały zdjęcia, pejzaże. Charakter bohaterki - kobiety niezależnej w czasach które temu bynajmniej nie sprzyjały - fascynuje. Konwenanse tamtych lat przedstawione są tutaj w lekki zabawny sposób. Przyzwoitka, która chodzi wszędzie za Beatrix, chodź ta jest już dobrze po trzydziestce. Zwracanie się do przyjaciół, a nawet narzeczonego per 'panie Wayne', 'panno Potter'.

Wszystko to powoduje, że choć teoretycznie bohaterowie łamią przyjęte normy, choć targają nimi emocje - z ekranu bije spokój. Nawet tragiczne wydarzenia widz przyjmuje w spokoju. Czy to jest zaleta? Nie wiem. Wiem jednak, że można się tym spokojem zarazić, patrząc na malownicze zdjęcia angielskich wzgórz.

Star Wars: Episod III Revenge of the Sith

Studium upadania

Wybaczcie, ale nie mogłam zacząć od innego filmu. Najlepsza część nowej trylogii Lucasa, co prawda nie dorównująca według krytyków części piątej, ma jednak moim zdaniem coś czego nie ma w oryginalnej trylogii. Manowicie dla mojego pokolenia oryginalna trylogia istniała od zawsze. Wszystkie trzy filmy zawsze można było obejrzeć na kasetach, jeden po drugim. A Zemsta Sithów jest częścią na którą czekało się w napięciu przez trzy lata. W momencie gdy po Ataku Klonów znaliśmy już słodkiego Anakina, zjadała nas ciekawość jak trafi on w miejsce, w którym zobaczyliśmy go po raz pierwszy, jako mrocznego Lorda Vadera w Nowej Nadziei. W jego przemianie tkwi siła tego filmu.

Zemsta Sithów to trzecia z sześciu części sagi Gwiezdnych Wojen George'a Lucasa, zapoczątkowanej w roku 1977 filmem Nowa Nadzieja. O dziwo nakręcona jako ostatnia, gdyż chronologia akcji nie odpowiada w tym filmie kolejności tworzenia poszczególnych 'odcinków'. Moim zdaniem część najważniejsza, zawiera bowiem kluczowy zwrot akcji - przemianę cudownego chłopca Anakina Skywalkera w sługę ciemnej strony Dartha Vadera. Jest ona też filmem najbardziej ludzkim.

W duszach bohaterów grają wielkie uczucia, targają nimi emocje. Najpierw aż czuć z ekranu ojcowsko-synowską więź łączącą Anakina i Obi-Wana, po której potem pozostanie jedynie ból. Czuć strach męża oblewającego się zimnym potem, na myśl o utracie ukochanej. Anakin jest głównym bohaterem, tym z którym się identyfikujemy, dlatego też przeraża nas jego żądza władzy, jego zatracanie się w ciemności.

I co najważniejsze w tym epizodzie - cała saga okazuje się być nie historią galaktyki - ale historią człowieka. Jednego człowieka, którego poznajemy jako dziecko, który jest miły i dobry. Który walczy o to, w co wierzy. Który słucha głosu serca. Który kocha. I który upada. Jest to historia o pragnieniu władzy nad ludźmi, nad dziejami, a także nad życiem i śmiercią. O pragnieniu bycia najpotężniejszym w dziejach. Jest to historia pełna goryczy, historia, która nie ma szczęśliwego zakończenia, bo nie ma takowej możliwości.

Tak więc po wielu sensacjach, które przyniosła Zemsta Sithów, jak porażające efekty, jak zwylke wspaniała muzyka i tym podobne, za największą uzanć należy to, iż Gwiezdne Wojny przestały być opowieścią o Luku Skywalkerze - chłopaku z najdalszego krańca wszechświata, któremu udało się do czegoś dojść. Rozpatrywane w tym wymiarze są bowiem naprawdę płytkie. Jest wojna - pojawia się bohater - wygrywa bitwę i mamy happyend. Tymczasem spoglądając na nową trylogię można przerazić się tym, jak blisko jest od bohatera, którym przecież był Anakin, do tyrana - Lorda Vadera. To o nim jest ten film. Oto jego historia.

Linki
Bastion Polskich Fanów Star Wars
Imperial City Online
www.starwars.com

Beginning

czyli pierwszy i jedyny post nie na temat.

Jako iż uznałam autorytarnie, że wreszcie mam jakieś ogólne pojęcie o kinie i równie autorytarnie uznałam siebie za godną pisać recenzje tutaj właśnie zamierzam zamęczać Was opisami filmów i seriali wybranych według niepowtarzalnego klucza. Mianowicie chodzi o te które ja lubię ;) A przynajmniej o te które widziałam.

Pomyślałam sobie też, że miło będzie zostawić ślad po filmach, które widziałam, które zrobiły wrażenie, wzruszały, wkurzały, śmieszyły. Pamiętać co o nich myślałam oglądając po raz pierwszy i kiedy właściwie to było. Tak więc będzie bardzo nieobiektywnie i bardzo sentymentalnie. Będzie też dużo do napisania - ciekawe ile filmów człowiek średnio ogląda? Na ile godzin przenosi się do innego świata, po tej drugiej stronie szklanego ekranu?