sobota, 12 maja 2007

Spiderman 3

I tak oto nadeszła chwila na którą wszyscy czekaliśmy. No dobra nie wszyscy. Tylko najbardziej wytrwali fani człowieka-pająka. I ja. Ale do rzeczy. Czy Spiderman zawiódł? NIE

W filmie znalazło się wszystko na co czekaliśmy - pojedynki, pościgi, romanse, moralne wątpliwości, dawka patosu zbliżona do śmiertelnej i szczęśliwe zakończenie zapowiadane tym razem jako definitywne.

I tak jak każdy poprzedni i ten odcinek miał sceny których nie zapomnimy. Zapewne należy do nich tak w której 'czarna masa' wdrapuje się na kostium Parkera, a przynajmniej wydaje się, że tego chciałby dystrybutor.

Ja jednak czysto subiektywnie wybieram inną scenę - a jest nią ... ta w której do walczącego o życie Mary Jane Petera przyłącza się henry w kostiumie Zielonego Goblina. Nic bardziej wzruszającego niż przyjaciele, odkładający na bok dawne waśnie, by stoczyć walkę na śmierć i życie. Może jestem bardzo sentymentalna ale postać Henriego przebija w tym momencie nawet Petera z jego moralnymi rozterkami.

W tym miejscy powinno być jakies podsumowanie, że film jest generalnie super i świetne efekty i może nawet coś o scenariuszu i aktorach.... ale nie będzie. Po co, przecież tytuł filmu jest sam dla siebie rekomendacją, i tak wszyscy wiedzą o co się tu rozchodzi. Więc miłej zabawy z amerykańską flagą w tle ;)




1 komentarz:

Piotr Podróżnik pisze...

Rzeczywiści hamburger z tego filmu niezły.
Pełen standardowych chwytów i przewidywalnych scen mimo wszystko da się obronić.

A to za sprawą rewelacyjnych wątków poboczno - komediowych które nadaja tej histori trochę innny wymiar.
Tyle, że wtedy rechotam się nie tylko na śmiesznych momentacha le i na tych poważniejszych.

Film ma dużo smaczków. Przedmioty pojawiajce się w tle czy dośc bogata (jak na USA) symbolika - odzwierciedlająca duszę.