wtorek, 1 maja 2007

Underworld

Ciekawe czy zorientowaliście się skąd pochodzi 'moje' zdjęcie ? ;P Tak to właśnie ten film. Po prostu lubię wampiry. A Underworld ma wszystko co potrzebne w dobrej historii o wampirach i wilkołakach.

Po pierwsz wojna, która nawet nie wiadomo skąd się wzięła. A jak wojna to pościgi, strzelaniny, słowem akcja w pełni. Po drugie piękna główna bohaterka. A jak bohaterka to wielka miłość od pierwszego wejrzenia i na przekór obowiązującym regułom. Po trzecie ciemność. Ciemność czyli aura tajemnicy, kłamstwa, niepokoju, zdrady (?). Wszystko to sprawnie wymieszane w skomplikowanej opowieści za którą miejscami aż trudno nadążyć.

Czy jest to film ambitny? Nie. Ale tutaj pozwolę sobie na głośny i ostry protest, przeciwko poglądowi jakoby każdy film miał być dziełem sztuki niosącym ukrytą treść i głębokie przesłanie. Zdecydowanie gorszy efekt uzyskuje się, gdy twórca, który ma niewiele do powiedzenia, wciska na siłę przesłanie w swój film. Ja osobiście uważam, że dobrze, że Len Wiseman tego nie zrobił. Ciekawe swoją drogą co to by mogło być? Uwaga - krwiopijcy? ;P

Podsumowując - dobra rozrywka dla lubiących wampirze klimaty, dla całej reszty - czyli chyba większości ludzkości - film raczej ciężko strawny. Tak mi się wydaje bo mnie się podobał. Albo lubię ciemność, albo znowu dałam się reżyserowi naciągnąć na tą wielką miłość. No cóż... Blondynka w kinie ma swoje prawa ;)

Brak komentarzy: