Gosford Park jest filmem, którego opis możnaby pomylić ze streszczeniem powieści Agaty Christie. Ale tylko opis, bo ten film nie birze sobie za cel zainteresowania nas rozwiązywaniem zagadki pod tytułem 'kto zabił'. Można się nawet poczuć nieco zawiedzionym, czekając na to aż zgodnie z owym opisem, ktoś wreszcie zginie. Ten film został bowiem stworzony w zupełnie innym celu- Robert Altman jak na niego przystało, zachęca nas do zanużenia się w atmosferze angielskiego dworku, w którym służba kłębi się pod schodami, panie plotkują przy herbacie, a panowie jadą na polowanie z psami. Znajdujemy się więc w rezydencji 'Gosford Park' do którego brytyjski lord sprosił przyjaciół i znajomych na tradycyjne polowanie. W domu wypełnionym zarówno liczną rodziną, jak i obcymi ludźmi, tajemniczo powiązanymi szlachcicami i służbą, lord w końcu ginie zamordowany.Jednakże czy myśleliście, że Altman zajął się powielaniem schematu pod tytułem 'rozwiązywanie kryminalnej zagadki'? Jeśli liczycie na pojawienie się błyskotliwego detektywa w stylu Herkulesa Poirota czy Scherlocka Holmesa, który wykorzystując swą nadprzyrodzoną inteligencję doprowadzi do rozwiązania zagadki i osadzenia mordercy w więziennej celi?
Kto oczekuje po tym filmie czegoś więcej ten się nie zawiedzie. Reżyser nie nakręcił filmu, on stworzył dzieło wyrafinowane, podjął się zabawy z widzem, zabawy schematami, zabawy nietyle w kino, co kinem. Kinem odzianym w angielską mgłę. I dał nam do zrozumienia, że doskonale zdaje sobie sprawę z tej gry - mianowicie jednm z gości w Gosford Park jest reżyser z Hollywood, kręcący - a jakże - film o morderstwie pana domu w jego rezydencjina angielskiej prowincji!
Co specyficzne dla Altmana, doskonale czuje się on kreując atmosferę panującą zarówno wśród służby jak i arystokracji, którą cały film jest nasiąknięty od pierwszej do ostatniej sceny. Fabuły jest tu mało - nie zajmuje tu ona najważniejszej pozycji. Wszystkie informacje uzyskujemy mimochodem, wśród licznych rozmów, dlatego łatwo się zgubić w plątaninie wzajemnych zależności, romansów i rodzinnych niesnasek. jednakże wychodząca na pierwszy plan historia lokaja i pokojówki, choć może stara jak świat, jest autentycznie wzruszająca, nie ma w niej hollywoodzkiej sztuczności czy cukierkowatości.
A smaku całości dodaje zakończenie - tylko owa pokojówka domyśli się bowiem prawdy, składając strzępy plotek w całość, dzięki niej dowiemy się w końcu 'kto zabił'.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz