Nietrudno się domyślić, że to film o... miłości !? Wolności ? Wewnętrznym wyzowleniu ? Totalitaryzmie i jego wpływie na psychikę? O ucisku i o powstaniu. O społeczeństwie. O idei.Przede wszystkim jednak to jest film o człowieku.
Świetnie zmontowany przez braci Wachowskich z milionów nawiązań kulturowych, których połowy pewnie nie zrozumiałam. Nie będzie jednak tak popularny jak Matrix. Jest zbyt smutny, pozostawia u widza niepokój czy nawet lęk, bo sytuacje w nim przedstawione nie są niewiarygodne, są całkiem realne i w krwawej historii XX wieku mieliśmy nie jeden przykład na to, że coś takiego jest możliwe. Że złe sny mogą się spełnić, a tyrani dojść do nieograniczonej władzy. Że terror i strach przed nim mogą kiedyś zapanować nad światem.
Tak więc jest to film o idei naprawy świata, oczywiście i o człowieku za nią schowanym, jej autorze i propagatorze. Nie jest to idea którą byśmy od razu zrozumieli, ani też taka, którą chcielibyśmy poprzeć. Nie rozumiemy tak długo jak nie zobaczymy do czego zdolna była i jest tamta władza. Wtedy razem z V mamy ochotę zniszczyć parlament, obrócić to wszystko w gruzy. Dowiadujemy się bowiem skąd wziął się V i okazuje się, że owa władza sama poniekąd stworzyła swojego największego wroga. I odebrała sobie swój największy atut - bowiem on nie czuje już lęku, nie boi się śmierci, nie ma też niczego co mógłby utracić a przez to oni stacili swoją siłę nacisku.
Ale ten film jest też o Evey - dziewczynie, która stara się nie wychylać, nie robić nic złego, której towarzyszy też ciągły lęk. Film o człowieku zakutym w kajdany i o jego wyzwoleniu. Evey będzie musiała przejść tę samą drogę co V, być zniewoloną i upokorzoną, by przekonać się, że jest coś czego nikt nie zdoła jej odebrać.
A także o tym jak Evey zmieniła V, a V zmienił Evey. On chciał przede wszystkim prywatnej zemsty, ale też otworzyć ludziom oczy. Ona chciała żyć w spokoju i przestać się bać. Ona zobaczyła, czym naprawdę jest wolność, a on nie chce już własnej zemsty - chce zemsty za nas wszystkich, chce wolności dla wszystkich i oddaje stery swojego planu w ręce tych, którzy po nim zostaną. Otwiera nam wszystkim oczy i wyzwala od strachu. On daje nam wolność, choć przedtem nie wiedzieliśmy nawet, że jej potrzebujemy.
On był każdym z nas - mówi pod koniec Evey. On jest każdym z nas - esencją człowieczeństwa, samą niemal ideą. A jednak więcej niż samą tylko ideą. bo gdy idea zostanie zapomniana, dgy ludzkość zapomni o prześladującej ją ongiś tyranii, pozostanie ktoś kto wciąż będzie o nim pamiętał. Ktoś kto wciąż będzie go kochał. Ktoś, komu on dał największy możliwy dar - wolność.

1 komentarz:
A nasz ukochany V ma jedną cechę, która trochę zbyt mało jest wyeksponowana w filmie.
jemu tak na prawdę nie zależy dokładnie na wolności.
Ma też ogromne ciągoty ku anarchii.
A to w dość znaczący sposób zmienia kąt patrzenia na jego zachowanie.
Prześlij komentarz